Błogosławieni i znani Orioniści

BŁOGOSŁAWIONY FRANCISZEK DRZEWIECKI FDP

Błogosławiony Ks. Franciszek Drzewiecki (1908-1942) – kapłan zamordowany w obozie koncentracyjnym w Dachau 13 września 1942 r., w wieku 34 lat. Beatyfikowany przez Jana Pawła II w 1999 r. Syn Jana i Rozalii. Miał czterech braci i sześć sióstr. Jego rodzina była głęboko religijna.

Po szkole podstawowej podjął naukę w seminarium nauczycielskim w Łowiczu. Ten typ szkoły jednak mu nie odpowiadał. Jesienią 1942 r. rozpoczął naukę w kolegium księży orionistów w Zduńskiej Woli. Następnie rozpoczął studia filozoficzne, które ukończył 1931 r. 10 grudnia 1930 r. złożył pierwszą profesję zakonną. W 1931 r. został wysłany na studia do Włoch, gdzie po kursie języka studiował teologię w Wenecji i Tortonie. W latach 1933-1934 odbył nowicjat. Po zakończeniu nowicjatu 15 sierpnia 1934 r. złożył profesję wieczystą na ręce ks. Alojzego Orione. Święcenia kapłańskie przyjął 6 czerwca 1936 r. z rąk ks. bp. Egisto Melchiori.

Po święceniach kapłańskich pozostał we Włoszech. Pracował w Genui w Małym Kottolengo. W grudniu 1937 r. wrócił do Polski. Został prefektem Krucjaty Eucharystycznej oraz uczył religii w kolegium. Organizował adoracje, uczył katechizmu, organizował przedstawienia religijne. W okresie wakacyjnym 1939 r. został wysłany do pracy w Małym Kottolengo i parafii Najświętszego Serca Jezusowego we Włocławku. W tej pracy wykazywał dużo gorliwości i poświęcenia.

Po wybuchu II wojna światowa pozostał we Włocławku i prowadził rekolekcje, organizował nabożeństwa, spowiadał. Był tam wszędzie, gdzie kapłan być powinien. 7 listopada 1939 r. w mieście Niemcy przeprowadzili masowe aresztowania księży. Ojciec Franciszek, a z nim i ks. Henryk Demrych, zostali również aresztowani. W więzieniu znajdowało się już 43 innych księży i kleryków z ks. bp. Michałem Kozalem na czele. 16 stycznia 1940 r. zostali oni przewiezieni do miejsca odosobnienia w Lądzie, gdzie księża salezjanie mieli swój konwent, zamieniony przez władze okupacyjne na więzienie dla duchownych. Przed wywiezieniem w głąb Niemiec do hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Dachau, ojciec Franciszek nie skorzystał z możliwości zwolnienia wyrażając wolę pracy wśród uwięzionych. 15 grudnia 1940 r. trafił do obozu Dachau jako numer 22666. Dostał się do pracy na plantacji ziół. Z powodu silnych odmrożeń kończyn, z niedożywienia i ciężkiej pracy fizycznej jego organizm doprowadzony został do stanu głębokiego wycieńczenia. Ten zły stan zdrowia był przyczyną wywiezienia go 10 sierpnia 1942 do zamku Hartheim, w pobliżu Linz gdzie został zagazowany.

Franciszka Drzewieckiego beatyfikował papież Jan Paweł II 13 czerwca 1999 w grupie 108 polskich męczenników. Ich wspomnienie liturgiczne obchodzone jest 12 czerwca.


Modlitwa za wstawiennictwem bł. Franciszka Drzewieckiego FDP

O Boże, dobry i troskliwy Ojcze, dziękujemy Ci, że nam dałeś w błogosławionym Franciszku Drzewieckim świetlisty przykład kapłana całkowicie oddanego dziełu Chrystusa i Kościoła poprzez wychowanie i miłość do najmniejszych, ubogich i do ludu. Obudź w nas siłę Twego Ducha, abyśmy, jak ksiądz Franciszek, który stał się niewinną ofiarą mogli świadczyć pośród ciemności egoizmu i zła, że tylko miłość zbawi świat i że Ty jesteś Tym, który zwycięża jako ostatni w ogromie swego nieskończonego miłosierdzia. Dla chwały Twego imienia i aby zapanowało Twoje Królestwo sprawiedliwości i pokoju, udziel nam łaski, za jego wstawiennictwem, o którą prosimy. (wymienić łaskę, o którą się prosi). Chwała Ojcu…

Orionista z KL Dachau – artykuł na idziemy.pl



 

BŁOGOSŁAWIENI KSIĄDZ RICARDO GIL FDP i ANTONIO ARRUE

Błogosławieni ksiądz Ricardo Gil i postulant Antonio Arrue należą do grupy 522 męczenników, ofiar prześladowań antykatolickich okresu hiszpańskiej wojny domowej, zamordowanych w latach 1936-1939, beatyfikowanych przez papieża Franciszka w Taragonie 13 października 2013 roku.

O. Ricardo miał 18 lat, gdy stracił wszystkich bliskich i wszystko co miał. Depresja, jaka go dopadła, zaciągnęła go w dół rozpaczy. Najgorsze, że został zupełnie sam. Wbrew swojej woli, dwa razy lądował w szpitalu dla obłąkanych. Zawsze uciekał. Ostatni bieg zakończył świętością.

Wywlekli ich z samochodu na plażę. Ojciec Ricardo szedł z przodu. Wymachiwali bronią, krzyczeli. Skrępowany mocnymi więzami Antonio patrzył, jak jeden z bandytów, trzymając broń przy głowie zakonnika, kazał mu zawołać „Niech żyje F.A.I” (od red.: Federación Anarquista Ibérica – jedna z milicyjnych bojówek). Inaczej czekała go śmierć. Zawołał „Niech żyje Chrystus król”. Oprawca przeładował broń.

Życie w mgnieniu oka
Mówią, że są takie momenty w życiu człowieka, kiedy przed oczami staje cała nasza przeszłość. Antonio mógł zobaczyć w tej chwili po kolei śmierć matki, siostry, ojca, utratę dobytku rodzinnego, samotność i beznadzieję, a przede wszystkim mroczne chwile w szpitalu dla chorych psychicznie. Przebłyski światła przypominały mu czas spędzony w Walencji u boku o. Ricardo. Ubóstwo było ogromne, ale ubóstwo wcale nie było nowe, ani straszne. Tutaj miało sens, a dzielenie się z innymi wszystkim, co się ma, przyniosło radość. Przy o. Ricardo znalazł swoje miejsce na świecie. I nadzieję na lepszą przyszłość. Praca, jaką tam wykonywał, przekonała go wreszcie, że jest wartościowym człowiekiem. Zaczął się podnosić, rozwijać. Pojawiły się marzenia. Tyle razy przechodziło mu przez głowę, że chciałby pojechać na misje, stać się sługą ludzi i Ewangelii. Wielu ludzi przychodziło do nich do domu, gdzie drzwi były zawsze otwarte. Nie lękali się włamań, ani kradzieży. Dlaczego? Nie było co u nich ukraść.

Na progu powołania
Ojciec Ricardo przedstawił sprawę powołania Antonia założycielowi Małego Dzieła Boskiej Opatrzności – ks. Alojzemu Orione. Wkrótce miał przystąpić do nowicjatu. Wszystko pokrzyżowały zamieszki w jego ojczystej Hiszpanii. Zupełnie nie mógł zrozumieć czemu ci ludzie traktowali chrześcijan z tak wielką nienawiścią. Czego chcieli, czemu nie podobało im się to, co robią, dlaczego nie mogli ich zostawić w spokoju? Jak w kronice filmowej przewijały mu się liczne twarze sąsiadów, biedaków, przybłędów, którzy zupełnie tak samo jak on, znaleźli schronienie i pomoc w tym „namiocie” Boskiej Opatrzności, pielęgnowanym rękami ojca Ricardo. Wielu z tych biedaków stawało murem w jego obronie za każdym razem, gdy pojawiały się grupy „milicji”, czy samochody F.A.I. Tym razem się nie udało. Został osamotniony, wyrzucony na plażę przez brutalną burzę domowej wojny. Całym sercem był jednak przy o. Ricardo. Jak bardzo – pokazał na ostatniej prostej.

Antonio mógł zobaczyć w tej chwili po kolei śmierć matki, siostry, ojca, utratę dobytku rodzinnego, samotność i beznadzieję, a przede wszystkim mroczne chwile w szpitalu dla chorych psychicznie.

Ostatnia prosta
Kiedy huk wystrzału wstrząsnął powietrzem, Antonio choć na początku ogłuszony, szybko oprzytomniał i rzucił się do przodu. Zaskoczeni napastnicy nie zdołali go powstrzymać. Przypadł do ciała zakonnika. Nie mogli sobie już niczego powiedzieć, żadnych ostatnich słów, nie było żadnego pożegnania. Kula rozerwała głowę ojca Ricardo. Antonio nie oglądał się na siebie, więc nie widział podbiegającego bandyty, nie widział unoszącej się w górę broni, ani kolby opadającej z wielkim impetem na jego głowę. Ostatnią rzeczą, którą usłyszał od swojego przyjaciela było: „Niech żyje Chrystus Król!” i z takimi słowami weszli do Królestwa. Razem!



ARCYBISKUP BRONISŁAW DĄBROWSKI FDP

Bronisław Dąbrowski urodził się 2 listopada 1917 r. w Grodźcu koło Konina w rodzinie rzemieślniczej. W 1935 r. wstąpił do Zgromadzenia Księży Orionistów w Zduńskiej Woli. Tam ukończył Niższe Seminarium i zdał maturę. Następnie wyjechał do Rzymu na studia filozoficzno-teologiczne.

W 1939 r. wobec zbliżającej się wojny pozostał w Polsce. W czasie niemieckiej okupacji prowadził w Warszawie bursę dla chłopców. W 1943 r. uzyskał tytuł magistra, kończąc konspiracyjne studia na Wydziale Pedagogicznym w Warszawie. Po Powstaniu Warszawskim został wywieziony do obozu pracy w Bittinheim koło Dachau. W 1945 r. powrócił do Polski i otrzymał święcenia kapłańskie.

Był organizatorem domu opieki dla sierot wojennych w Izbicy Kujawskiej. Następnie przeniósł się do Warszawy, gdzie w latach 1949-1954 kierował bursą dla chłopców, prowadzoną przez Zgromadzenie Księży Orionistów. Obrona zakładu przed ingerencją władz państwowych zwróciła na niego uwagę Prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego, który powierzył mu kierownictwo Wydziału Spraw Zakonnych przy Sekretariacie Prymasa Polski. 15 maja 1950 r. objął stanowisko dyrektora Biura Sekretariatu Episkopatu.

W 1961 r. papież Jan XXIII mianował go biskupem pomocniczym warszawskim. Uczestniczył w Soborze Watykańskim II. W lutym 1969 r. został wybrany przez Konferencję Episkopatu sekretarzem Episkopatu. Stanowisko to zajmował do chwili przejścia na emeryturę w 1993 r. Należał do najbliższych współpracowników kard. Wyszyńskiego, a następnie kard. Glempa.

W 1982 r. papież Jan Paweł II podniósł go do godności arcybiskupa. Przez wiele lat przewodniczył delegacji Konferencji Episkopatu ds. Stosunków z Rządem PRL. W rozmowach przygotowujących Okrągły Stół odegrał bardzo ważną rolę, biorąc m.in. udział w przełamywaniu impasu, który nastąpił w negocjacjach w listopadzie 1988 r. Dzięki podjętym przez niego działaniom 18 i 19 listopada na terenie parafii w Wilanowie doszło do spotkania, w którym uczestniczyli gen. Czesław Kiszczak, Stanisław Ciosek, Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, bp Tadeusz Gocłowski oraz ks. Alojzy Orszulik. Arcybiskup Bronisław Dąbrowski wystąpił na nim jako gospodarz.

Abp. Dąbrowski uczestniczył w pracach Komisji Wspólnej przedstawicieli Rządu i Episkopatu, był negocjatorem w sporach między robotnikami NSZZ “Solidarność” a rządem. KUL przyznał mu tytuł doctora honoris causa, prezydent Lech Wałęsa odznaczył go Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

W 1993 r. przeszedł na emeryturę. Zmarł 25 grudnia 1997 r. w Warszawie.



KSIĄDZ ROBERT SZULCZEWSKI FDP

Ks. Robert Szulczewski FDP urodził się 28 V 1871 r. we wsi Nieborza, jako trzecie z pięciorga dzieci Józefa i Michaliny z domu Krawczyk. Małżeństwo Szulczewscy mieli przed Robertem córkę Sewerynę i syna Józefa, a po nim Franciszkę i Juliusza. dwaj chłopcy z pięciorga rodzeństwa (Józef i Juliusz) byli młynarzami, stąd przypuszczać można, że i ojciec zajmował się tym fachem. Nie wiadomo tylko, czy młyn był ich własnością. Robert został ochrzczony w piątym dniu po narodzinach, a więc dnia 2 VI 1871 r., w kościele w miejscowości Siedlec. Wieś Nieborza nie posiadała własnej szkoły. znajdowała się ona w tej samej miejscowości, w której Robert został ochrzczony, gdzie w l. 1878-1885 ukończył on siedem klas szkoły podstawowej. Czas nauki Roberta w szkole podstawowej przypadł na niełatwy moment w historii naszego kraju, a mianowicie na czas zaborów, kiedy to władze zaborców dążyły do całkowitego zgermanizowania nauczania nawet typu podstawowego. Kolejne trzy lata (1885-1888), spędził jeszcze pomagając w domu rodzinnym. w swym Questionario – na podstawie, którego został przyjęty przez ks. A. Orione do zgromadzenia, podaje, że po 17 roku życia przebywał w Wolsztynie, Rakoniewicach, Lesznie, Głogowie, Krakowie i Warszawie. Niestety w jego teczce osobowej brak jest jakiegokolwiek curriculum vitae, który byłby odpowiedzią na pytanie, co mógł porabiać w wymienionych powyżej miastach i miasteczkach. Być może w miasteczkach (czterech pierwszych) poszukiwał pracy bądź w konkretny już sposób zarabiał na życie, a w dwóch kolejnych miastach: Krakowie i warszawie poszukiwał zgromadzenia zakonnego, które by go przyjęło w swoje szeregi.
W dokumentach dotyczących kolejnego trzylecia (1891-1894) odnajdujemy bardzo ciekawy zapis. Robert zaciągnął się do wojska jako ochotnik i służył w 58 regimencie Piechoty. W zgromadzeniu mówiło się, że został awansowany do stopnia oficera, ale na potwierdzenie tego brak jest jakichkolwiek dowodów na piśmie, a sam Robert w Questionario nic o tym nie napisał. Przed wyjściem z wojska, a więc przed 4 Vii 1894 r. przyjął on sakrament bierzmowania w Głogowie, z rąk biskupa polowego – Jana Chrzciciela Assmanna. W tym czasie, z powodu trudności w wymawianiu jego nazwiska z Szulczewski, zmieniono mu je na Schulz. Przez krótki czas posługiwał się on nazwiskiem w takim zapisie i o takim właśnie brzmieniu.
W latach 1894-1903 Robert przebywał w Mieście Piastowym, gdzie od 1892 r. ks. Bronisław Markiewicz przy miejscowej parafii założył „zakład wychowawczy im. ks. Bosko”, który dał początek zgromadzeniu zakonnemu Księży Michalitów. Wstąpił do tegoż zakładu 8 VI 1894 r., podejmując konkretne kroki, by się uczyć i w przyszłości zostać kapłanem. Z Questionario uzyskujemy informację, że ukończył tam gimnazjum, 2 lata filozofii i 1 rok teologii. Z Michalitami jednak się nie związał. Podobnie i z Misjonarzami Przenajświętszej Krwi, u których w Kolegium w Rzymie ukończył drugi rok teologii na przełomie roku 1903/1904.
Do zgromadzenia Małe Dzieło Boskiej Opatrzności został przyjęty przez samego ks. Alojzego Orione w 1904 r., które to już od roku funkcjonowało w Tortonie na prawach diecezjalnych. Prawdopodobnie na przełomie 1904/ 1905 r. odbył nowicjat w Mornico, a zaraz potem na ręce samego założyciela złożył śluby zakonne w Sanremo. Kolejne 2 lata to czas jego studiów teologicznych w Tortonie, podczas których poznał on oriońskie placówki w Rzymie, Tortonie, Mornico i Sanremo.
Święcenia mniejsze w tym czasie otrzymał w Ventimiglia z rąk biskupa Daffra; a wyższe w Aleksandrii z rąk biskupa Cappoci, przy czym święcenia kapłańskie 21 XII 1907 r. W roku 1914 wyjechał z Włoch do Polski. Przez 9 lat (1914-1923) pracował w zaborze niemieckim (Saksonia, Lipsk, Drezno, Merseburg), a potem w wolnej już Polsce (od lutego 1919 r. jako kapelan sióstr szarytek w Wolsztynie). Po tych kilku latach wyjechał do Rzymu w tym momencie, gdy do Polski przybywał ks. Aleksander Chwiłowicz – wysłannik ks. Orione, mający zadanie „przygotowania gruntu do przeszczepienia” zgromadzenia na ziemie polskie. Był to początek roku 1923. Ks. Szulczewski powrócił do kraju w towarzystwie ks. Ludwika Szczygła dnia 24 III 1924 r. Obydwaj zaangażowani zostali w pracę duszpasterską parafii Wniebowzięcia NMP w Zduńskiej Woli, odciążając w ten sposób ks. Chwiłowicza, który od roku tworzył tam ośrodek orioński. Duszpasterstwo to obejmowało dużą część parafian rekrutującą się z mniejszości niemieckiej w tym mieście, w którym notabene urodził się św. Maksymilian Maria Kolbe. W maju 1924 r. ks. Aleksander Chwiłowicz nabył na peryferiach miasta karczmę, z myślą utworzenia w niej kolegium, które nazwane zostało Domem Misyjnym. Ks. Szulczewski i ks. Szczygieł, którzy pozostawali wikariuszami w parafii wniebowzięcia NMP, przychodzili, aby pomagać ks. Chwiłowiczowi w prowadzeniu kolegium, które zaczęło się bardzo szybko rozrastać. ofiarowali oni również swą pomoc ks. Chwiłowiczowi w nowo otwartej kaplicy przy domu Misyjnym. Była ona pw. trójcy Przenajświętszej.
W 1925 r. przyjechał z Włoch ks. Błażej Marabotto. Przybył on w charakterze delegata ks. Orione. Ks. Chwiłowicz zyskał w ten sposób jeszcze większą pomoc. W następnym roku ks. Szulczewski wspólnie z ks. Szczygłem na stałe przeprowadzili się z parafii do wspólnoty Domu Misyjnego, który porządnie tętnił już życiem, skupiając w swych murach ponad 200 chłopców i 20 kleryków – pierwsze powołania nowo otwartej instytucji. Księża ci zostali jednocześnie zwolnieni z obowiązków wikariuszy w parafii wniebowzięcia
NMP. Ks. Robert Szulczewski został mianowany rektorem kaplicy Trójcy Przenajświętszej i nauczycielem w Kolegium domu Misyjnego. Swoje obowiązki wypełniał z wielką gorliwością. „W usługiwaniu ludziom był niezwykle uczynny. Wierni garnęli się do niego ze wszystkim. Z wielkim zaufaniem[…]. Nabożeństwa, których z czasem przybywało, odprawiał niezwykle podniośle i z żarliwością w sercu. Eucharystię sprawował w skupieniu i z wielką pobożnością przygotowując się do niej rozmyślaniem i przepisaną modlitwą.
Lubił śpiewać msze świętą”.
Po wyjeździe ks. Chwiłowicza w 1928 r., ks. Szulczewski jeszcze bardziej został obarczony pracą, ponieważ ks. Marabotto, który przybył przed 3 laty z Włoch, będąc superiorem zajął się i za priorytet postawił sobie wychowanie i formację nowych pokoleń oriońskich nowicjuszy i kleryków. w 1932 r. ks. Robert uroczyście obchodził 25-lecie swych święceń kapłańskich, a uroczystość tą opisano w miesięczniku wydawanym przez nasze zgromadzenie
pt. „Małe Dzieło Boskiej Opatrzności” .
Praca duszpasterska ks. Szulczewskiego trwała w Zduńskiej Woli do 1938 r., kiedy to mianowany został dyrektorem domu w Kaliszu. Dom ten był w posiadaniu zgromadzenia od 1934 r., a trzeba było dołożyć jeszcze trochę starania, aby dokończyć to dzieło, któremu jako taki kształt nadał ks. Zygmunt Florczak, przeniesiony wówczas do Włocławka. Właśnie w Kaliszu ks. Roberta zastał wybuch II wojny światowej. Dnia 6 X 1941 r. w Kraju Warty urządzono wielką łapankę duchownych i ci, których nie objęła ta z 7 listopada ubiegłego roku, zostawali aresztowani, jeśli nie udało im się wcześniej opuścić swych miejsc pobytu. Podczas tej łapanki wpadł i ks. Szulczewski, który nie opuszczał najstarszego miasta naszego
kraju, posługując w nim do ostatniej chwili. Uprowadzony z Kalisza przez Konstantynów Łódzki, dnia 30 X 1941 r. znalazł się w piekle obozu zagłady, jakim był Dachau. Stając się więźniem tego miejsca zagłady, otrzymał swój pasiak i numer 28315. W obozie pracował w pończoszkarni, reperując skarpety. Praca ta nie była zbyt ciężka, ale racje żywnościowe wydawane więźniom nie były wystarczające, aby zaspokoić głód i móc przeżyć. „Był raz u mnie – wspomina księdza Szulczewskiego ks. Józef Kubicki – bardzo zmizerniały”. Choć obaj znajdowali się w tym samym obozie, do częstych ich spotkań nie dochodziło. Ukradkiem mogli czasem zamienić tylko kilka słów podczas bardzo krótkich spotkań. Każdy z więźniów żył w strachu i ze świadomością poniesienia konsekwencji, w przypadku wykrycia przez Niemców jakichkolwiek kontaktów i znajomości. Ks. Szulczewski zmarł w szpitalu obozowym dnia 28 V 1942 r., wycieńczony nadludzką pracą połączoną z głodowymi racjami żywnościowymi, jakie przyznawano więźniom. Miał 72 lata.

Tekst: ks. dr Tomasz Krystian Wiśniewski FDP, Polscy orioniści w obozie koncentracyjnym w Dachau, w: Saeculum Christianum 18/2, 179-194


KSIĄDZ PROFESOR TADEUSZ WITKOWSKI FDP

Ks. Tadeusz Witkowski urodził się 17 lipca 1935 r. we wsi Kolnica (powiat augustowski) jako syn Konstantego i Feliksy. Ochrzczony został 25 lipca tego samego roku w kościele parafialnym pw. Matki Bożej Szkaplerznej w Studziennicznej, oddalonej 10 km od rodzinnej wsi. W czasie okupacji niemieckiej w tym samym kościele przystąpił do Pierwszej Komunii św. Tam również po zakończeniu wojny przyjął sakrament bierzmowania.

Sześć klas szkoły powszechnej Tadeusz ukończył w rodzinnej wsi. Po jej ukończeniu rodzice posłali go do szkoły w Augustowie, gdzie zaliczył siódmą klasę. Następnie wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego Księży Salezjanów w Różanymstoku. Gdy jednak dowiedział się o Zgromadzeniu Księży Orionistów, o ich życiu i celach, zrodziło się w jego sercu pragnienie, aby do niego wstąpić, co uczynił w 1952 r. Po nowicjacie 15 sierpnia 1953 r. złożył pierwszą profesję zakonną, a śluby wieczyste 15 sierpnia 1957 r. w Izbicy Kujawskiej.
Kl. Witkowski w 1960 r. ukończył Wyższe Seminarium Duchowne i został skierowany na roczne tyrocynium do Kalisza, gdzie pracował jako wychowawca chłopców upośledzonych w stopniu lekkim, Wtedy zrodziło się w nim zainteresowanie psychologią. 17 września 1961 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk bp. Franciszka Korszyńskiego.

Potem został skierowany na specjalistyczne studia na Katolicki Uniwersytet Lubelski, które w 1965 r. ukończył obroną pracy magisterskiej. W 1969 r., po uzyskaniu stopnia doktora, podjął stałą pracę na KUL-u, a w 1981 r. uzyskał habilitację. W latach 70. i 80. wyjeżdżał do ośrodków naukowych za granicą: w Anglii, Włoszech, Belgii, Holandii i USA. W 1983 r. otrzymał tytuł docenta, w 1992 r. – profesora nadzwyczajnego, a w 1993 r. – profesora zwyczajnego. W 1984 r. został kierownikiem Katedry Psychologii Rehabilitacji w Instytucie Psychologii na Wydziale Nauk Społecznych KUL-u.

Szerokie przygotowanie merytoryczne, a przede wszystkim wielka pracowitość i oddanie dla innych zadecydowały o powierzaniu ks. Tadeuszowi odpowiedzialnych funkcji. Był on twórcą powszechnie uznawanej lubelskiej szkoły psychologii rehabilitacji; członkiem towarzystw naukowych i społecznych. 27 września 1992 r. został odznaczony przez Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. 18 października 1999 r. rektor KUL-u przyznał mu nagrodę indywidualną II stopnia za oryginalne i twórcze osiągnięcia naukowe.
Przez cały czas pracy na KUL-u ks. Witkowski dojeżdżał do naszego Seminarium w Zduńskiej Woli z wykładami z psychologii i medycyny pastoralnej oraz prowadził seminaria magisterskie. Był przyjacielem młodzieży, gorliwym kapłanem, autorem ponad l00 prac naukowych, w tym 6 książek. W paru artykułach opisał fenomen placówki oriońskiej we Florencji. Pod jego kierunkiem powstało ponad 250 prac magisterskich. Służył wszystkim potrzebującym, szczególnie niepełnosprawnym.

Ks. Tadeusz Witkowski zmarł w Lublinie 28 sierpnia 2000 r., mając za sobą 65 lat życia, 47 lat profesji i 38 lat kapłaństwa. Został pochowany na cmentarzu w Zduńskiej Woli.

Prof. dr hab. Tadeusz Witkowski FDP (1935-2000) – Twórca Lubelskiej szkoły psychologii rehabilitacji w Roczniki Psychologiczne Tom3 – 2000



KSIĄDZ CARLO STERPI FDP

Karol Sterpi (ur.11 października 1874 w Gavazzana, zm. 22 listopada 1951 w Tortonie) – bliski współpracownik ks. Alojzego Orione i jego pierwszy następca na stanowisku Dyrektora Generalnego Zgromadzenia Małego Dzieła Boskiej Opatrzności (Orioniści)
Pochodził z rodziny małych właścicieli ziemskich z Gavazzana (Aleksandria), bardzo religijnej i szanowanej. Ojciec długo był burmistrzem miasta. Matka była szlachetna i religijna; wiedząc o pragnieniu syna chcącego zostać księdzem, powiedziała mu: ”zostań również ty księdzem, daję ci moją zgodę, ale zobacz – musisz być cały dla Boga”. Rozpoczynając seminarium w Tortonie spotkał się z Ks Alojzym Orione. Ks. Sterpi tak wspominał te spotkania w seminarium: “Rozpoczynając filozofię mogłem być razem z nim i miałem szczęście znajdować się blisko wszędzie, byłem blisko w ławce na studium, blisko w pokoju, blisko w refektarzu, blisko w kaplicy, towarzyszyłem mu na spacerach, miałem go zawsze obok siebie”. W październiku 1895 roku, Ks. Orione otrzymał od biskupa Bandi właśnie kleryka Sterpi jako pomoc i asystenta w instytucie dla chłopców założonym przez Ks Orione dwa lata wcześniej w dzielnicy San Bernardino w Tortonie. ”Ksiądz, który jest naprawdę księdzem; To jest nasz ksiądz Sterpi” – mówił o nim ks. Orione. Karol Serpi podzielał w pełni ducha i losy Założyciela Małego Dzieła Boskiej Opatrzności. 12 marca 1940 roku umiera Ks Alojzy Orione i 13 sierpnia następnego roku, pierwsza Kapituła Generalna wybrała jednogłośnie Ks. Sterpi na Dyrektora Generalnego Zgromadzenia, które już liczyło 820 zakonników. Ks. Sterpi w tych latach poddał się ogromowi wyczerpującej pracy w nowym obowiązku, nękany również trudnościami i zmartwieniami spowodowanymi wybuchem II wojny światowej, która dotknęła także Italię. Ks. Sterpi ze względu na zły stan zdrowia w 1946 roku podejmuje decyzję, aby zrzec się obowiązku przełożonego generalnego . Od tego momentu, aż do swojej śmierci służy wśród współbraci, oraz troską otacza grupę sierot w Tortonie.
7 września 1989 roku Dekretem papieskim została rozpoznana heroiczność cnót ks. Sterpi i nazwano go “czcigodnym”.



KSIĄDZ CARLO PENSA FDP

Ksiądz Carlo Mario Pensa FDP, drugi następca świętego Ojca Założyciela, pochodził ze Scaldasole (Pavia, Italia). Zmarł 5 października 1962 roku w Rzymie, mając 76 lat życia – z tego 57 lat profesji zakonnej i 49 lat kapłaństwa.

Carlo Pensa spotkał księdza Orione osobiście. W 1904 roku został eremitą Boskiej Opatrzności przyjmując imię brat Pio. Następnie został skierowany ku kapłaństwu przez samego księdza Orione, który był dla ks. Carlo wzorem na ścieżce do świętości.

Ksiądz Orione darzył go wielkim szacunkiem, o czym świadczą słowa samego Założyciela: „Jest w nim pokora ducha, szczera pobożność i roztropność rządu; mocna i pewna doktryna katolicka; przywiązanie do Papieża i Biskupów, do świętego Kościoła rzymskiego bez ograniczeń – to wszystko bez czego nie jest się Synami Boskiej Opatrzności – najczulsze nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy właśnie jako syna; wzorowe życie, umartwienie i ofiara życia; wierność i wielka miłość do Zgromadzenia ”.

W latach 1946-1962 ks. Pensa był Przełożonym Generalnym Małego Dzieła Boskiej Opatrzności. Przez papieża Jana XXIII został zaproszony do uczestnictwa w Soborze Watykańskim II. Niestety jego ziemskie życie zostało nagle przerwane przez tragiczny wypadek samochodowy. Ofiarował swoje życie za Papieża i za Sobór Ekumeniczny adorując wolę Bożą ostatnimi modlitwami: Domine non sum dignus … Adoro Te devote. Uważany jest za jednego z Ojców Zgromadzenia. Jak powiedział o nim ks. Orione: „będzie płonącą lampą, która oświetli kroki naszej młodzieży i wielu innych”. Jego ciało zostało pochowane w krypcie w oriońskim Sanktuarium Madonna della Guardia w Tortonie.