Wspomnienie świętego Piusa X

21 sierpnia, 2026

Święci, którzy przypominali sobie o pokorze – św. Pius X i św. Alojzy Orione
21 sierpnia Kościół wspomina św. Piusa X – papieża, którego z ks. Alojzym Orione połączyła niezwykła przyjaźń. Jej początkiem był… bardzo ostry list napisany przez młodego seminarzystę do kardynała. Historia spotkania św. Alojzego Orione ze św. Piusem X pokazuje, że Boska Opatrzność potrafi posłużyć się wydarzeniami, które po ludzku wydają się niezręczne, a nawet nierozsądne, aby po latach uczynić z nich początek wielkiego dobra.

List młodego seminarzysty
Wszystko zaczęło się, gdy młody Alojzy Orione był jeszcze seminarzystą. Pewnego dnia spotkał w Tortonie Józefa Perosiego, ojca Wawrzyńca Perosiego – niezwykle utalentowanego muzyka i kompozytora, który kształcił się w Wenecji. Opiekował się nim tam ówczesny patriarcha Wenecji, kard. Giuseppe Sarto, późniejszy papież Pius X. Kardynał dostrzegał talent młodego Perosiego, zapraszał go na rozmowy, grywał z nim w karty, a nawet częstował papierosami. Ojciec Wawrzyńca był tym jednak bardzo zaniepokojony. Kiedy opowiedział o swoich obawach Alojzemu, młody seminarzysta natychmiast się oburzył. Wrócił do domu i pod wpływem emocji napisał do kardynała Sarto niezwykle stanowczy list. Wyraził w nim swoje ubolewanie i dezaprobatę wobec jego postępowania. Następnie pobiegł i wrzucił list do skrzynki. Dopiero później przyszła refleksja: „Mój Boże, co ja zrobiłem? Czy mały seminarzysta ma prawo udzielać nagany wielkiemu dostojnikowi Kościoła?” Przez następne tygodnie Alojzy czekał na konsekwencje. Nic jednak się nie wydarzyło. Aż pewnego dnia, przed jego święceniami kapłańskimi, z Wenecji przyszła paczka bez podpisu nadawcy. W środku znajdował się materiał na pierwszą sutannę kapłańską. Młody Orione nie wiedział jeszcze, kto był jego dobroczyńcą.

Po latach spotkali się w Watykanie
Minęły lata. Kardynał Giuseppe Sarto został wybrany papieżem i przyjął imię Pius X. Alojzy Orione był już kapłanem i rozwijał dzieło rozpoczęte wśród ubogich chłopców w Tortonie.

W 1906 roku ks. Orione udał się do Rzymu. Chciał przedstawić Ojcu Świętemu regułę swojego zgromadzenia i uzyskać papieskie zatwierdzenie. Jechał pełen nadziei, ale zapewne również z pewnym niepokojem. Czy papież pamiętał list, który przed laty otrzymał od porywczego seminarzysty z Tortony?

Pius X przyjął ks. Orione niezwykle serdecznie. Wysłuchał jego planów, zapoznał się z regułą i zaaprobował ducha rodzącego się zgromadzenia. To właśnie papież miał zasugerować dodanie do jego nazwy słowa „Małe”, dzięki czemu przyjęło ono nazwę: Małe Dzieło Boskiej Opatrzności.

Pius X zachęcał również Orione do patrzenia szerzej, wskazując między innymi na potrzebę pracy dla jedności Kościoła. Kiedy ks. Orione wspomniał o ogromnych trudnościach finansowych, papież polecił przekazać mu pomoc materialną i obiecał dalsze wsparcie. Wydawało się, że audiencja dobiega końca. Wtedy wydarzyło się coś niezwykłego.

„Zachowałem ten list i noszę go zawsze przy sobie”
Kiedy ks. Orione podniósł się z klęczek, Pius X zatrzymał go. Sięgnął po swój brewiarz i wyjął z niego pewien dokument. Był to list napisany przed laty przez młodego seminarzystę Alojzego Orione do kardynała Sarto. Papież go nie wyrzucił. Nie zapomniał o nim. Przechowywał go przez wszystkie te lata. Pius X powiedział wówczas do Orione: „Widzisz, i papieżowi potrzeba przypominać o konieczności pokory. Z tego powodu zachowałem ten list i noszę go zawsze przy sobie”. A potem, spoglądając na zaskoczonego kapłana, miał dodać: „A czy materiał na pierwszą sutannę kapłańską dotarł wtedy do ciebie?” Dopiero wtedy ks. Orione zrozumiał, kto przed laty przysłał mu anonimowy prezent. Człowiek, którego jako seminarzysta tak ostro upomniał, nie odpowiedział gniewem. Odpowiedział dobrocią.

Przyjaźń dwóch świętych
Spotkanie to stało się początkiem niezwykłej więzi. Pius X i Alojzy Orione darzyli się wielkim szacunkiem i zaufaniem. Papież dostrzegał w młodym kapłanie człowieka całkowicie oddanego Kościołowi, ubogim i Opatrzności Bożej. Orione natomiast widział w Piusie X nie tylko Następcę św. Piotra, ale również ojca, który rozumiał jego charyzmat i pomagał mu rozwijać rodzące się dzieło. Łączyło ich przede wszystkim jedno pragnienie: aby wszystko prowadzić do Chrystusa.

Szczególnie wymowne jest więc papieskie zawołanie Piusa X: „Instaurare omnia in Christo” – „Odnowić wszystko w Chrystusie”. Te same słowa były niezwykle bliskie Alojzemu Orione i stały się jedną z najważniejszych dewiz jego duchowej rodziny.

Dwaj święci spotkali się więc nie tylko na korytarzach Watykanu. Spotkali się przede wszystkim w tym samym pragnieniu: odnowić człowieka i świat w Chrystusie oraz prowadzić ludzi do jedności z Kościołem i Następcą św. Piotra.

Lekcja św. Piusa X
We wspomnienie św. Piusa X warto zapamiętać szczególnie scenę z listem przechowywanym w brewiarzu. Papież mógł się obrazić. Mógł potraktować słowa młodego seminarzysty jako przejaw braku szacunku. Mógł wykorzystać swoją pozycję i odpowiedzieć surowo. Zrobił coś zupełnie innego. Potrafił dostrzec w trudnych słowach wezwanie do rachunku sumienia. Co więcej – zachował list, aby przypominał mu o pokorze. A człowiekowi, który go napisał, pomógł. Po latach ten sam seminarzysta klęczał przed nim jako kapłan i założyciel rodzącego się zgromadzenia. Papież udzielił mu błogosławieństwa, wsparł jego dzieło i otworzył przed nim nowe horyzonty apostolstwa. Tak właśnie spotkali się dwaj przyszli święci – św. Pius X i św. Alojzy Orione. Jeden przypomniał drugiemu o pokorze. Drugi pomógł pierwszemu rozwinąć dzieło, które miało później przekroczyć granice Włoch i dotrzeć do wielu krajów świata. A nad ich niezwykłą przyjaźnią można dostrzec to, czemu ks. Orione ufał przez całe swoje życie: rękę Boskiej Opatrzności.

Święty Piusie X – módl się za nami.
Święty Alojzy Orione – módl się za nami.
Instaurare omnia in Christo – Odnowić wszystko w Chrystusie!